Giełda w Londynie w poważnych tarapatach
Giełda Papierów Wartościowych w Londynie (LSE) zmaga się obecnie z największym odpływem spółek i kapitału od czasu kryzysu z 2009 roku. Notowane firmy wolą poszukiwać inwestorów na znacznie bardziej dynamicznym rynku amerykańskim. Liczba debiutów giełdowych w Londynie szoruje po dnie.
Od początku tego roku tylko 18 nowych firm pojawiło się na londyńskim parkiecie. Wydawać się może, że to wynik całkiem niezły, np. w odniesieniu do warszawskiej GPW. Czar jednak prędko pryska, gdy rezultat ten zestawi się z wycofaniem aż 88 spółek z giełdy w Londynie w tym samym czasie, oszacował Financial Times. W rezultacie, “netto” z LSE dotychczas w tym roku ubyło 70 firm. To największy odpływ od czasu kryzysu finansowego z 2009 roku.
Liczba debiutów na LSE jest również na dobrej drodze do osiągnięcia najniższego poziomu od 15 lat. Krajowe spółki (i nie tylko) zniechęcane są przez stosunkowo niskie wyceny giełdy w porównaniu z innymi centrami finansowymi. Wystarczy wspomnieć, że od dołka z 2009 roku indeks S&P 500 zyskał blisko 800%. Analogicznie, stopa zwrotu z brytyjskiego FTSE 100 to około 135%.
Wykres: Porównanie notowań indeksu S&P 500 (linia czerwona) oraz FTSE 100 (linia niebieska) od dołka z 2009 roku.

Źródło: TradingView.
A przecież znana inwestycyjna zasada głosi, że “przypływ unosi wszystkie łodzie”. Jest w tym sporo prawdy, bowiem gdy spółka jest odpowiednio duża, to trafia w skład indeksu skupiającego największe walory. W efekcie, to “automatycznie” zapewnia zwiększony popyt na jej akcje, ponieważ pasywne fundusze ETF inwestujące w dany indeks są niejako “zmuszone” do zakupu walorów wszystkich jego komponentów.
Przełomowym wydarzeniem dla giełdy w Londynie był Brexit w 2016 roku. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej spowodowało odpływ wielu inwestycji oraz zmniejszenie aktywności finansowej w stolicy kraju. Niektóre firmy przeniosły operacje do innych europejskich centrów finansowych, takich jak Frankfurt czy Paryż, aby pozostać w Unii Europejskiej. Od czasu Brexitu, kurs indeksu FTSE 100 wzrósł o zaledwie 37% wobec 197% w przypadku S&P 500.
Tekst przygotował FXMAG